FAQ
Pytania, które pojawiają się przed instalacją — i te, które zadaje się dopiero później.
Nie. Nie ma rejestracji, logowania ani serwera, na którym leżałoby cokolwiek Twojego. Sejf to plik na Twoim urządzeniu.
Sejf zostanie zamknięty. Nie ma nikogo, kto mógłby go otworzyć — nas też nie, bo Twój klucz nigdy nie dociera do naszych maszyn.
Dlatego konfiguracja proponuje kilka dróg: pliki jako część klucza, drogę awaryjną z dowolnych dwóch z trzech plików, a przy związaniu z miejscem kod awaryjny. To, co sobie zapiszesz, jest właściwym kluczem zapasowym.
W pełni. Tworzenie, otwieranie, edycja, kopie — wszystko bez sieci. Do internetu sięgają dwie funkcje i obie tylko wtedy, gdy je włączysz: znacznik czasu zdjęć oraz otwieranie kapsuły czasowej. Pieczętowanie kapsuły działa offline.
Przy znaczniku czasu: suma SHA-256 zdjęcia, nigdy zdjęcie. Przy otwieraniu kapsuły: informacja, o którą rundę lub który beat pytamy — nigdy notatka, nigdy klucz, nigdy żaden jego udział.
Poza tym nic. Żadnej analityki, żadnego identyfikatora reklamowego, żadnych raportów awarii.
Do wszystkiego, o czym ktoś ma się dowiedzieć dopiero później: list do dziecka na osiemnaste urodziny, dane dostępowe, które zaufana osoba ma dostać po określonej dacie, notatka do samego siebie, która dziś nie ma Cię kusić.
Nie i to jest sedno. O chwili decyduje nie Twoje urządzenie, tylko podpis, który dwa niezależne beacony publikują dopiero wtedy. Wcześniej nie istnieje nigdzie — u nas również.
Kapsułę pieczętuje się tak, że wystarczają dwa z trzech udziałów: drand, serwer klucza i Twój kod awaryjny. Gdy jedna strona odpadnie, kapsuła i tak się otworzy. Gdyby oba beacony zniknęły na dobre, zostaje kod awaryjny.
Bo mogą różne rzeczy. Kod kapsuły jest jednym z trzech udziałów i sam z siebie niczego nie otwiera, dopóki beacony milczą — w sejfie leży więc bezpiecznie. Kod miejsca zastępuje miejsce w całości. Leżąc obok zamka, w sejfie, który ktoś i tak ma już otwarty, czyniłby ten zamek bezwartościowym. Dlatego pokazujemy go raz i nigdzie nie zapisujemy.
Domyślnie około 150 m wokół zapisanego punktu. Na ekranie odblokowania promień można ustawić na 300, 600 albo 1200 m. Niczego to nie osłabia: sejf jest związany z dokładnie jednym polem siatki, a promień mówi tylko, ile pól sąsiednich sprawdza urządzenie. Najszerszy promień kosztuje poniżej pół sekundy.
Będzie potrzebny kod awaryjny, który aplikacja pokazała raz przy pieczętowaniu. Bez niego i bez tego miejsca notatka zostaje zamknięta. Wiązanie z miejscem wybieraj więc dla rzeczy, które należą tam, gdzie są.
Konstrukcja nie przeszła zewnętrznego audytu. Dlatego dokładnie opisujemy, jak działa — zobacz opis techniczny — żebyś Ty albo ktoś, komu ufasz, mógł ją ocenić. Opublikowany raport z badania to co innego niż deklaracja własna i dopóki go nie ma, mówimy o tym wprost.
Nie. Nie z dobrej woli, tylko dlatego, że technicznie nie ma drugiej strony: Twój klucz powstaje na Twoim urządzeniu z rzeczy, których nigdy nie widzimy. Sąd nie mógłby od nas zażądać czegoś, co byśmy mieli.
W tym samym pliku leżą dwa niezależne sejfy z osobnymi hasłami. Drugie miejsce istnieje zawsze — także nieużywane, wypełnione danymi losowymi tej samej długości. Z zewnątrz nie da się więc rozpoznać, czy drugi w ogóle jest.
Czym to nie jest: ochroną przed kimś, kto wie, że aplikacja tak potrafi. Kto zna ten plik i tę stronę, wie, że drugie miejsce może tam być.
Android. Wersji na iOS nie ma i obecnie nie jest planowana.